Piękno Świątyni
Podeszli do Niego uczniowie, aby Mu pokazać budowle świątyni.
Lecz On rzekł do nich: Widzicie to wszystko? Zaprawdę, powiadam wam,
nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony.(Mt 24, 1-2)
![]()
Anthony de Mello
Wezwanie do miłości
Piękno Świątyni
Wyobraź sobie zgnuÅ›niaÅ‚ego czÅ‚owieka obroÅ›niÄ™tego warstwami tÅ‚uszczu. Taki może stać siÄ™ twój umysÅ‚ - zgnuÅ›niaÅ‚y, pokryty tÅ‚uszczem do tego stopnia, że stanie siÄ™ zbyt tÄ™py i leniwy, by myÅ›leć, obserwować, badać i odkrywać. Gubi wrodzonÄ… mu czujność, żywość i elastyczność i powoli zapada w sen. Rozejrzyj siÄ™ wokóÅ‚ siebie, a zobaczysz, że wiÄ™kszość ludzi ma wÅ‚aÅ›nie taki umysÅ‚: stÅ‚umiony, ospaÅ‚y, chroniony warstwami tÅ‚uszczu, niechÄ™tny jakimkolwiek zakÅ‚óceniom czy pytaniom mogÄ…cym go obudzić.
Czym sÄ… owe warstwy? Każde przekonanie, które nosisz w sobie, etykietki, którymi naznaczyÅ‚eÅ› ludzi i przedmioty, każde przyzwyczajenie i każde przywiÄ…zanie. Kiedy dorastaÅ‚eÅ›, twoi wychowawcy powinni byli ci pomóc wydostać siÄ™ z tych warstw i wyzwolić twój umysÅ‚. Tymczasem spoÅ‚eczeÅ„stwo i twoja kultura, które najwiÄ™kszÄ… wagÄ™ przywiÄ…zujÄ… do tych warstw, a nie do twego umysÅ‚u, nauczyÅ‚y ciÄ™ nawet ich nie zauważać, lecz uÅ›piÅ‚y ciÄ™ do tego stopnia, byÅ› pozwoliÅ‚ innym ludziom - ekspertom: politykom, przedstawicielom kultury i religii - myÅ›leć za ciebie. Tak oto zostaÅ‚eÅ› przywalony ciężarem nie znoszÄ…cego krytyki autorytetu i tradycji.
Spróbujmy przeanalizować jednÄ… warstwÄ™ po drugiej. Najpierw twoje przekonania. JeÅ›li jesteÅ› komunistÄ… albo kapitalistÄ…, muzuÅ‚maninem albo Å»ydem, żyjesz naznaczony uprzedzeniami, a wiÄ™c w sposób skrzywiony; istnieje bariera, warstwa tÅ‚uszczu pomiÄ™dzy RzeczywistoÅ›ciÄ… a tobÄ…, gdyż nie dostrzegasz jej ani jej nie dotykasz w sposób bezpoÅ›redni.
Druga warstwa: twoje idee. JeÅ›li jesteÅ› przywiÄ…zany do pewnej opinii na temat jakiejÅ› osoby, nie kochasz tej osoby, lecz poglÄ…d, który masz na jej temat. Gdy widzisz, że ta osoba coÅ› mówi albo gdy zachowuje siÄ™ w okreÅ›lony sposób, od razu przyklejasz jej etykietkÄ™: ona jest gÅ‚upia albo on jest tÄ™py, albo on jest okrutny, a ona jest zachwycajÄ…ca itd. Tak wiÄ™c masz już gotowy obraz, warstwÄ™ tÅ‚uszczu pomiÄ™dzy tobÄ… i tÄ… osobÄ…. Kiedy spotkasz jÄ… nastÄ™pnym razem, bÄ™dziesz jÄ… odbieraÅ‚ poprzez pryzmat opinii, jakie masz na jej temat, choćby ta osoba siÄ™ w tym czasie zmieniÅ‚a. Zauważ, jak patrzysz na wiÄ™kszość znanych ci ludzi.
Trzecia warstwa: przyzwyczajenia. Przyzwyczajenie odgrywa zasadniczÄ… rolÄ™ w życiu ludzkim. Czy bylibyÅ›my w stanie w ogóle chodzić, mówić czy prowadzić samochód, gdyby nie nasze przyzwyczajenia? Jednak przyzwyczajenia powinny siÄ™ ograniczać do spraw czysto mechanicznych - nie powinny dotyczyć miÅ‚oÅ›ci i sposobu widzenia. Któż chciaÅ‚by być kochany na mocy przyzwyczajenia? Czy siedziaÅ‚eÅ› kiedy nad brzegiem morza urzeczony majestatem i tajemnicÄ… oceanu? Rybak patrzy każdego dnia na ocean i nie dostrzega jego wielkoÅ›ci. Dlaczego? Jest to otÄ™piajÄ…cy wynik warstwy tÅ‚uszczu zwanej przyzwyczajeniem. Masz wyrobione staÅ‚e pojÄ™cia na temat rzeczy, które widzisz, i z chwilÄ… gdy je spotkasz, wÅ‚aÅ›ciwie nie postrzegasz ich w zmieniajÄ…cej siÄ™ Å›wieżoÅ›ci, ale jako ciÄ…gle te same mÄ™tne, tÄ™pe i nudne idee, do których doszedÅ‚eÅ› siłą przyzwyczajenia. I to jest twój sposób postÄ™powania z ludźmi i z przedmiotami; tak wÅ‚aÅ›nie siÄ™ do nich odnosisz: nie ma tu Å›wieżoÅ›ci, zaskoczenia nowoÅ›ciÄ…, ale ciÄ…gle ten sam rutynowo nudny stosunek wynikajÄ…cy z przyzwyczajenia. JesteÅ› niezdolny do patrzenia w inny, bardziej twórczy sposób, gdyż wyrobiwszy w sobie taki wÅ‚aÅ›nie nawyk patrzenia na Å›wiat i na ludzi, możesz włączyć w twoim umyÅ›le automatycznego pilota i pójść spać.
Czwarta warstwa: twoje przywiÄ…zania i twoje lÄ™ki. TÄ™ warstwÄ™ można najÅ‚atwiej zobaczyć. Weźmy pod uwagÄ™ silne przywiÄ…zanie, lÄ™k albo antypatiÄ™, które odczuwamy wobec kogoÅ› lub czegoÅ› - w momencie, gdy kierujesz siÄ™ takim odczuciem, przestajesz widzieć, jaka ta osoba lub rzecz jest naprawdÄ™. Wystarczy, byÅ› przypomniaÅ‚ sobie osoby, których nie lubisz, których siÄ™ boisz, albo do których jesteÅ› przywiÄ…zany, by zdać sobie sprawÄ™, jak bardzo jest to prawdziwe.
Czy widzisz teraz, że znajdujesz siÄ™ w wiÄ™zieniu stworzonym przez wierzenia i tradycje twego spoÅ‚eczeÅ„stwa i kultury, przez idee, uprzedzenia, przywiÄ…zania i lÄ™ki wynikajÄ…ce z twoich uprzednich doÅ›wiadczeÅ„? Kolejne mury otaczajÄ… twojÄ… wiÄ™ziennÄ… celÄ™, tak że wydaje siÄ™ rzeczÄ… prawie niemożliwÄ…, byÅ› mógÅ‚ kiedykolwiek z niej wyjść i doÅ›wiadczyć bogactwa życia, miÅ‚oÅ›ci i wolnoÅ›ci, które znajdujÄ… siÄ™ daleko poza wiÄ™ziennÄ… fortecÄ…. A jednak zadanie to jest nie tylko możliwe, ale w gruncie rzeczy Å‚atwe, a nawet zachwycajÄ…ce. Jak możesz siÄ™ wydostać z twojej celi wiÄ™ziennej? PowinieneÅ› zrobić cztery rzeczy: po pierwsze, zdać sobie sprawÄ™, że jesteÅ› otoczony murami wiÄ™ziennymi, że twój umysÅ‚ jest uÅ›piony. WiÄ™kszoÅ›ci nawet nie przychodzi to do gÅ‚owy, tak wiÄ™c żyjÄ… i umierajÄ… jako więźniowie.
WiÄ™kszość Å‚udzi staje siÄ™ konformistami; dostosowujÄ… siÄ™ do wiÄ™ziennego życia. Nieliczni stajÄ… siÄ™ reformatorami; walczÄ… o poprawÄ™ warunków życia w wiÄ™zieniu, o lepsze Å›wiatÅ‚o, lepszÄ… wentylacjÄ™. Niezmiernie rzadko pojawiajÄ… siÄ™ buntownicy, rewolucjoniÅ›ci, którzy rozwalajÄ… mury wiÄ™zienia. Możesz stać siÄ™ rewolucjonistÄ…, jeÅ›li mury wiÄ™zienne stanÄ… siÄ™. dla ciebie sprawÄ… najważniejszÄ….
Po drugie, przypatruj się murom. Spędzaj godziny, przypatrując się własnym ideom, przyzwyczajeniom, swoim przywiązaniem i lękom, nie osądzając ich ani ich nie potępiając. Przypatruj się im, a one runą.
Po trzecie, poÅ›więć trochÄ™ czasu na obserwacjÄ™ ludzi i rzeczy wokóÅ‚ siebie. Przypatruj siÄ™, ale patrz rzeczywiÅ›cie tak, jakbyÅ› je widziaÅ‚ po raz pierwszy; twarzy przyjaciela, liÅ›ciom drzewa, ptakowi w locie, zachowaniu i gestom ludzi, których spotykasz. Zobacz ich znowu naprawdÄ™ takimi, jakimi w istocie sÄ…, bez tÅ‚umiÄ…cego i ogÅ‚upiajÄ…cego dziaÅ‚ania twoich idei i przyzwyczajeÅ„.
Czwarty i najważniejszy krok: usiÄ…dź spokojnie i obserwuj dziaÅ‚anie twojego umysÅ‚u. Jest on żywym strumieniem myÅ›li, uczuć i reakcji. PrzyglÄ…daj siÄ™ temu wszystkiemu przez dÅ‚uższy czas tak, jak wpatrujesz siÄ™ w pÅ‚ynÄ…cÄ… rzekÄ™ albo jak patrzysz na film. Po pewnym czasie bÄ™dzie to dla ciebie o wiele bardziej pasjonujÄ…ce niż przyglÄ…danie siÄ™ jakiejÅ› rzece czy filmowi. A przede wszystkim odczujesz przypÅ‚yw życia i coraz wiÄ™ksze wyzwolenie. A poza tym, czy można to nazwać życiem, jeÅ›li nie jesteÅ› Å›wiadom swoich wÅ‚asnych myÅ›li i odczuć? Mówi siÄ™, że życie bez samoÅ›wiadomoÅ›ci nie jest nic warte. Nie można nawet nazywać go życiem; jest to mechaniczna egzystencja robota; sen, nieÅ›wiadomość, Å›mierć; a przecież jest to coÅ›, co ludzie nazywajÄ… ludzkim życiem.
Tak wiÄ™c patrz, obserwuj, pytaj, badaj, a twój umysÅ‚ stanie siÄ™ żywy i rozproszy warstwy tÅ‚uszczu; stanie siÄ™ ostry, czujny i aktywny. Mury twego wiÄ™zienia runÄ…, tak że nie pozostanie kamieÅ„ na kamieniu ze Å›wiÄ…tyni i bÄ™dziesz uszczęśliwiony, bo zobaczysz rzeczy takimi, jakimi one sÄ…, doÅ›wiadczysz bezpoÅ›rednio RzeczywistoÅ›ci.






